piątek, 13 marca 2015

Disneyland

Od ponad dwóch tygodni w domu mamy szpital. Chorujemy wszyscy na zmianę - kaszel, gorączka, wysypka, kichanie. Niestety choroby nie dają nam chwili wytchnienia. Tata poleciał we wtorek służbowo do Stanów. Jedna osoba mniej do chorowania - może uda nam się przerwać ą passę.

Nie było nas na blogu w ubiegłym tygodniu, ale czujemy się w pełni usprawiedliwieni - świętowaliśmy w piątek 3-cie urodziny Zosi. Wyprawa do paryskiego Disneylandu zaplanowana była już od dawna. Dokładniej, od kiedy Zosia zapałała wielką miłością do wszystkich bohaterów Klubu Przyjaciół Myszki Miki - w szczególności samej Miki.

piątek, 27 lutego 2015

Berno

Tata niedługo leci do Stanów w podróż służbową. Okazało się, że jako jedyny z zespołu potrzebuje wizy. Żeby ją dostać musiał spotkać się z konsulem, który urzęduje w Bernie. Oczywiście z Zosią skorzystałyśmy z możliwości krótkiej wycieczki.

W Bernie byliśmy już kilka razy. Uwielbiamy tam wracać. Jedno z bardziej urokliwych miast, jakie do tej pory odwiedziliśmy w Szwajcarii. Wcześniej jednak byliśmy tam wiosną i latem. Zimą niestety berneńskie misie śpią. Miasto też jakby lekko uśpione. Widoki dalej zachwycają, ale nie aż tak bardzo jak wiosną.

Nowym punktem programu wycieczki była wizyta w muzeum domu Einsteina. Wielki fizyk mieszkał w Bernie przez 7 lat. W kamienicy przy Kramgasse 49 narodziła się szczególna teoria względności i syn Einsteina, Hans Albert. W uroczym muzemu, na dwóch piętrach można zobaczyć jak mieszkali Einsteinowie i poznać fascynującą historię życia naukowca. Polecamy jako krótki przystanek w czasie spaceru po centrum szwajcarskiej stolicy.


poniedziałek, 23 lutego 2015

Antarktyda

Po dłuższej przerwie wracamy do projektu Dziecko rusza w podróż. Postaramy się wkrótce nadrobić zaległości. Dzisiaj poznajemy Antarktydę. Zosia niestety się rozchorowała - gorączka z wsypką. Na szczęście humor jej dopisuje. Mam więc nadzieję, że to nic poważnego.

Co robiłyśmy?
- góra lodowa w miednicy (podobnie bawiłyśmy się tu)

W metalowej misce zamroziłam wodę z zatopionymi figurkami zwierząt. Zawartość po zamrożeniu trafiła do miednicy. Dodałam trochę zimnej wody i kilka rekwizytów: plastikowe klocki-gwiazdki, sitko, łyżeczka, przeźroczyste kamyczki, miseczki. Zosia wymyśliła ratowanie zwierzątek za pomocą kolorowej kredy. Efekty zabawy za zdjęciach.


- zadania z pakietu Pingwiny (więcej tu)


- zabawa woda/ląd/powietrze (więcej tu) przeniosła się na Antarktydę. Z papieru wycięłam Antarktydę i umieściłam na niebieskiej podkładce. Otworzyłyśmy "Mapy", przeczytałyśmy zawarte w nich informacje i umieściłyśmy nasze figurki na lądzie lub w wodzie. Nie mogło zabraknąć kry - przeźroczystych kamyczków.


Mama-pingwin, Tata-pingwin i Zosia-pingwin :)


O pingwinach pisałam również tu.

Zapraszam do odwiedzenia innych blogów biorących udział w zabawie.



niedziela, 22 lutego 2015

Pakiet zadań: Pingwiny

Jutro na blogu Antarktyda, a dzisiaj udostępniam nowy pakiet zadań - Pingwiny.


Co w pakiecie?
- pisanie po śladzie
- grupowanie według wielkości
- układanie od najmniejszego do największego
- dopasowywanie zdań do obrazków
- co nie pasuje?
- karty do liczenia
- rzucaj i licz
- co będzie następne?
- układanie według wzoru
- pingwiny z rybkami do liczenia
- dopasowywanka samogłoskowa.

Udanej zabawy!

piątek, 20 lutego 2015

Woda, ląd, powietrze

Dzisiaj trochę geografii dla przedszkolaka. Z jakich elementów składa się Ziemia? Z wody (hydrosfera), lądu (litosfera) i powietrza (atmosfera). Jak to wytłumaczyć i pokazać maluchowi? Na przykład tak.

Na naszej tacy tematycznej znalazły się:
- karty do sortowania (używamy też kart z tego posta - link),
- filc w trzech kolorach - biały, niebieski, brązowy,
- figurki zwierząt,
- 3 słoiczki: jeden z wodą, drugi z ziemią, trzeci z powietrzem.

Przydadzą się również kartki w trzech kolorach: biały, niebieski, brązowy (u nas pomarańczowy, bo brązowego nie miałam) i duuużo naklejek z pojazdami i zwierzętami.

Tak wyglądała nasza zabawa:


Temat okazał się dla Zosi trochę za łatwy. Od razu wykonała wszystkie zadania poprawnie.

W przygotowaniu prosta makieta z pudełka po pralinkach. Niedługo się pochwalimy.

wtorek, 17 lutego 2015

BrainMax

Podobno mózg jest jak mięsień  trzeba go ćwiczyć, bo inaczej zanika. Podobno wszyscy o tym wiedzą. Podobno…

Większe badania zostawiam specjalistom. Sama będę posiłkowała się swoim przykładem. Dorzucę jeszcze do grupy badawczej Tatę. Niech stracę. Z całkowitą pewnością stwierdzam(y), że powyższe zdanie, jest prawdziwe.  Powiedzenie: Im dalej w las, tym więcej drzew, powinno w naszym przypadku brzmieć: Im więcej lat, tym mniej szarych komórek. Po studiach nastąpiła równia pochyła, której końca nie widać.

Mądrzy specjaliści twierdzą, że nie wszystko stracone. Wystarczy tylko (lub aż) ten skostniały umysł trochę poćwiczyć. Więc ćwiczymy, żeby wkrótce wzbić się na poziomy olimpijskie (tak, jasne ;)). Oczywiście z wykorzystaniem technologii, bo inaczej być nie może w dzisiejszych czasach.

Jeśli poszukujecie strony/aplikacji do zwiększenia wydajności swojego mózgu, polecam BrainMax. Znajdziecie tam dosłownie wszystko - dużą dawkę wiedzy, plany treningowe i dużo, dużo gier. :) Strona została stworzona przy udziale specjalistów wszelkiej maści: psychologów, pedagogów, neuropsychologów. Znajdziecie na niej kursy specjalistyczne, dedykowane, terapeutyczne. Jest w czym wybierać. Oczywiście można również stworzyć kurs indywidualny, dostosowany do potrzeb konkretnej osoby. Bądź zwyczajnie sobie poćwiczyć. Jedna sesja nie powinna zająć więcej niż 15 minut.

Jest jedno małe ale. Ogólnie dostępna jest wiedza i kilka gier. Aby uzyskać dostęp do wszystkiego trzeba się zarejestrować i opłacić abonament. Pierwsze 5 dni po rejestracji jest za darmo, aby można było zapoznać się z portalem i stwierdzić, czy jest wart swojej sceny. :) Przy abonamencie rocznym opłata miesięczna wynosi 10zł. Może warto poświęcić jedną kawę na mieście? Z jednego konta może grać cała rodzina. Tylko ciiii. :)

Aplikacji do poprawy wydajności mózgu powstało mnóstwo. Zapewne każdy z Was zna jakąś. Będę wdzięczna, jeśli podzielicie się tą wiedzą w komentarzu.